poniedziałek, 20 lutego 2017

Jeden sen, ktory wywola morze lez

Czesc :)

Niezmiernie milo mi jest powitac Was wszystkich, starych jak i nowych czytelnikow, ktorzy z wlasnej, nieprzymuszonej woli postanowili wpisac w wybrana przez nich wyszukiwarke internetowa adres: www.nastolatka-za-granica.blogspot.be po czym wcisnac klawisz z napisem ENTER, ktory jak za ruchem magicznej rozdzki wyswietlil Wam ta o to strone. 
I jaka czekala na Was niespodzianka? Nowy wpis, otoz to!! Mam nadzieje, ze zakwalifikujecie ta wiadomosc do tych z serii udanych i ze czytajac przygotowane przeze mnie wprowadzenie macie ogromne usmiechy na Waszych twarzach. 
W dniu dzisiejszym macie okazje przeczytac wpis, w ktorym bedzie odrobina moich przemyslen, moich smutkow, wspomnien. Poniewaz opublikuje tutaj jedna z wielu zapisanych w ostatnim czasie, kartek z mojego pamietnika. 

Czwartek, 2 lutego 2017
        godz.: 20:45

" Wrocilam do domu o godz.: 16:50, padalam ze zmeczenia na leb na szyje. Jedyne o czym myslalam to polozyc sie do lozka, zdrzemnac sie, odpoczac, niczym sie nie przejmowac, nie zawracac sobie glowy glupotami. Na szczescie, tak jakby nowa niania Kaji czytala w moich myslach, zorganizowala mojej siostrze popoludniowa sieste nieco pozniej niz to mamy w zwyczaju. I z tego powodu mialam 2 godziny tylko i wylacznie dla siebie. Przebralam sie w moj ulubiony domowy outfit- szare legginsy, bordowy, cieply sweter oraz welniane skarpetki, zmylam makijaz, a wlosy zwiazalam w luzny kok. Przygotowalam jeszcze na szybko obiad dla Kuby, po czym wymigujac sie silnym bolem brzucha, nie zasiadlam do stolu, tylko zeszlam na dol i zamknelam sie w swoim pokoju. Nareszcie moglam pobyc ze soba sam na sam. Ulozylam sie wygodnie na lozku, przykryta kocykiem z calym zapotrzebowaniem zebranym na szawce nocnej- kubek swiezo zrobionej kawy z mlekiem, tabliczka czekolady ( podobno leczy smutki) oraz nowo wypozyczona ksiazka " Harry Potter i przeklete dziecko". 
Bylam w stanie przeczytac tylko kilka stron wprowadzenia do sztuki, po czym nawet nie zdajac sobie sprawy z tego kiedy pograzylam sie w glebokim snie. Niestety moj sen nie przedstawial nic milego.


Znajdowalam sie w moim starym mieszkaniu w Polsce, stalam przed wejsciem do pokoju, ktory zajmowalam przez 12 lat mojego zycia. Umeblowany tak jakbym wyszla z niego tylko na chwilke i zaraz miala tam wrocic. Wlaczony komputer, ulozone na biurku ksiazki, brudny talerz po zjedzonym biedzie, ladnie poscielone lozko, a na nim moje dwa psiaki, ktore smacznie spaly, kilka ubran rozrzuconych na podlodze, ktore mialam w zwyczaju zostawiac po powrocie do domu. W pewnej chwili czuje czyjas obecnosc, ktos stoi za moimi plecami i kladzie swoja dlon na moim ramieniu. Odwracam sie, widze Ja i lzy same zaczynaja naplywac mi do oczu. Dokladnie ja obserwuje, analizuje od gory do dolu, pozniej koncentruje swoja uwage na jej oczach- duze, brazowo- zielone, wypelnione miloscia, ktorej dziwnym sposobem nigdy wczesniej w nich nie zauwazylam. Nie moge sie powstrzymac- przytulam Ja. W koncu tyle lat sie nie widzialysmy. Mam szczescie, jest w dobrym humorze i odwzajemnia moj uscisk. Zaczynam plakac, wylewm morze lez. Czuje, ze musze Jej cos powiedziec, cos bardzo waznego, ale.... nie moge. Nie jestem wydusic z siebie ani slowa. Dlaczego? Dlaczego akurat w tym momencie? 



Ona zaczyna krecic glowa. Swoim palcem wskazuje moj pokoj, kieruje moj wzrok w tamta strone. Moje rzeczy..... moje rzeczy znikaja jedna po drugiej. Moje psiaki! Probuje zabrac dwa psy, ale one spia, a ja nie daje rady ich podniesc. Tak jakby ktos je do tego lozka przykleil. Patrze na nie, nawoluje, delikatnie szturcham pozniej robie to co raz mocniej, probuje je obudzic, ale na prozno. Przytulam sie do tych dwoch kuleczek, w koncu i na nie przychodzi czas i po prostu rozplywaja sie w moich ramionach. Zostaje sama, na srodku pustego pokoju, nawet Jej juz nie ma. Jedyne co mam to mala karteczka, ktora trzymam w dloni, a na niej zapisany znajomym charakterem pisma, krotki tekst: Juz jest za pozno, aby cokolwiek ratowac. Wiedz, ze zawsze Cie kochalam i bede kochac, walczylam o nasza milosc, ale w pewnym momencie bylam zmuszona sie poddac. Nie przejmuj sie, dobrze wiem co chcialas mi powiedziec. Kocham Cie. To bardzo wazne wyznanie. Nigdy nie rzucaj tych slow na wiatr. Powiedz je komus na kim naprawde Ci zalezy.  

Ze snu wyrwal mnie Kuba, ktory delikatnie stukal mnie reka w ramie, powtarzajac " Magda, Magda, obudz sie". Otworzylam oczy i czulam, ze po policzkach splywaja mi lzy. Otarlam je rekawem i poszlam na gore do Kaji tak jakby nic sie nie stalo. Nakarmilam ja, bawilysmy sie, ogladalysmy bajki, a na mojej twarzy non stop goscil ogromny, mozna powiedziec szczery usmiech. Ale to tylko pozory. Tak naprawde w srodku cala sie trzeslam, nie moglam zapanowac nad emocjami, powstrzymywalam lzy. Tak aby na nowo nie ujrzaly one swiatla dziennego."

Nie moge Wam zdradzic wszystkich szczegolow i nie ulatwie Wam zadania podajac kto kryje sie pod okresleniem "ona". Jedyne co moge dorzucic do swojej wypowiedzi to to, ze jest to osoba bardzo dla mnie wazna, ktora darzylam i do tej pory darze ogromnym i niesamowitym uczuciem, ktorego nie da sie opisac slowami. A z ktora na dzien dzisiejszy nie mam zadnego kontaktu, chociaz bardzo bym tego chciala. Niestety nie zawsze wszystko idzie po naszej mysli. Czasami musimy pogodzic sie z tym w jakies sytuacji jestemy postawieni przez los. Ale kto wie, moze kiedys dopne swego i spotkam sie z Ta osoba i spedze z nia czas tak jak to sobie wymarzylam. Warto w to wierzyc; :)


Koniecznie napiszcie mi w komentarzach na dole, co sadzicie o takiej formie publikowania wpisow.
Chetnie poznam Wasze opinie na ten temat.


I zgodnie ze starym zwyczajem pragne przypomniec jak i tym samym zaprosic moich czytelnikow do zaobserwowania mojego konta na instagramie oraz do dodania mnie do grona znajomych na SNAPCHACIE- mstozynska.


Jesli macie do mnie jakies pytanie, czujecie potrzebe wygadania sie, chcecie zwrocic sie do mnie w jakies konkretnej sprawie, czy to dotyczacej blogesfery, czy tez zycia prywatnego wysylajcie do mnie wiadomosci na E-MAIL: magdalena.stozynska99@gmail.com.