poniedziałek, 10 lipca 2017

Zeby posiadac przyjaciol i znajomych musialabym udawac kogos kim nie jestem. Nie umiem wiec jestem sama

Hej :)

Ogromnie ciesze sie z faktu iz moge po raz kolejny powitac stalych czytelnikow tego bloga oraz ze moge powiedziec "czesc, milo ze wpadliscie na ta strone" dla wszystkich nowo przybylych osob. Mam nadzieje, ze nie nikogo nie zawiode i ze bedziecie szczesliwi, ze zdecydowaliscie sie wpisac w wasza wyszukiwarke internetowa adres www.nastolatka-za-granica.blogspot.be.

Nie mam ochoty kolejny juz raz opowiadac Wam o kosmetykach, ulubionych serialach czy kupionych w ostatnim czasie ubraniach. Nie chce zawracac sobie glowy takimi blahostkami. Wiem, ze wiele osob lubi czytac takie wpisy i moge rozczarowac ich mowiac, ze tutaj na dzien dzisiejszy takich nie znajda. 
Tym razem chcialam poruszyc temat, ktory jest dla mnie bardzo wazny. O ktorym mysle bardzo czesto. Bo niestety nie jestem w stanie od niego uciec. Jest to jeden z tych problemow, ktory moze dac nam o sobie znac niemalze kazdego dnia. Czyli tak jak to sie dzieje u mnie. W tym wpisie chcialabym opowiedziec Wam o tym co wydarzylo sie u mnie podczas ostatnich czterech  lat ( musze powiedziec, ze niezly kawal czasu), ale jak na razie nie mam pojecia jak ma sie za to zabrac, z ktorej strony mam ten temat przyslowiowo ugryzc. 

Cala historia zaczyna sie w 2013 roku, kiedy to jeszcze mieszkalam w niewielkim miescie w Polsce, w ktorym  uczeszczalam do drugiej klasy gimnazjum. Jaka Magde mogliscie wtedy zobaczyc? Jezeli chodzi o moj wyglad zewnetrzny to bylam sredniego wzrostu, dosyc kurpulentna dziewczynka. Mialam dlugie, proste i zadbane wlosy  koloru mysiego blondu. Nie nalezalam do osob, ktore przesadnie dbaja o swoj wyglad. Codziennie rano wykonywalam delikatny makijaz i zakladalam to na co danego dnia mialam ochote, najczesciej zwykly t-shirt, bluza, rurki oraz trampki. Ale w tamtym okresie czasu, rzadko mozna bylo spotkac mnie sama. Na kazdej lekcji, na kazdej przerwie a nawet po szkole bylam otoczona kolezankami .I tak jak to wszystkie nastolatki maja w zwyczaju opowiadalysmy sobie o chlopakach, kosmetykach, czasem sie sobie zwierzalysmy,ale tez organizowalysmy wspolne wyjscia- na lody, do parku, na zakupy.  I wtedy bylam naprawde szczesliwa, z mojej twarzy nie znikal usmiech. Non stop sie smialam, opowiadalam kawaly. Mozna powiedziec, ze robilam za takiego klauna w naszej grupce. Wiecie jak to jest: bardzo malo sie uczy, woli przesiadywac na internecie, wiedziec co dzieje sie u innych, wszystkich rozmiesza, stara sie zeby ludzie ja lubili. To wszystko idealnie pasowalo do okreslenia mojej osoby. Z czasem poczulam, ze trzy  dziewczyny z calej tej duzej grupy moge obdarzyc szczegolnym zaufaniem. Stwierdzilam, ze sa to osoby godne tego by dac im szanse i nazwac je swoimi "przyjaciolkami". Odnosze wrazenie,ze traktowalam je jak ludzi, ktorzy znacza dla mnie bardzo wiele, bez ktorych nie wyobrazam sobie mojego zycia. Nie balam sie powiedzie, ze to one uczynily moje zycie piekniejszym. Dzieki temu, ze rozmawialysmy,, smialysmy sie, spotykalysmy,sie itp nie skupialam sie na te szarej rzeczywistosci. Nie myslalam o tym, ze moj tata jest w tym momencie bardzo daleko i nie zobaczymy sie przez nastepne tygodnie.



(Nie)stety cala ta sielanka nie trwala dlugo, poniewaz wszystko rozprysnelo sie jak banka mydlana z dniem mojej przeprowadzki do Belgii, czyli 30- ego sierpnia 2014 roku. Jak by to mozna bylo ladnie ujac. Magda przestala istniec.
Dwa dni przed wyjazdem do Brukseli opublikowalam na mojej tablicy na facebooku post, w ktorym poinformowalam innych, ze z dniem pierwszego wrzesnia nie zobaczymy sie wiecej w szkole badz na podworku przed moim blokiem, poniewaz zmieniam adres zamieszkania i bedzie nas dzielilo ponad 1800 km. Nawet nie wiecie jakie bylo moje rozczarowanie, zdziwienie ( sama nie wiem jak mam nazwac to co czulam w tamtym momencie), gdy  napisali do mnie ludzie , z ktorymi na co dzien nie zylam w  bliskich reacjach. Ale to wlasnie oni zyczyli mi powodzenia na nowej drodze, trzymali kciuki za to, abym poradzila  sobie z nauka jezyka i opowiadali mi tez jak fajnie bylo miec mnie w klasie i ze ciezko bedzie sie im przyzwyczaic do mojej nieobecnosci. 
I zadnej wiadomosci od tych, ktorzy byli dla mnie najblizsi. Zadnego sms'a, zadnej rozmowy, zadnego pozegnania twarza w twarz. 
Musze Wam powiedziec, ze ta strata nawet mnie tak mocno nie bolala i nie przezywalam tego miesiacami.  Z tego co pamietam to nie przeplakalam ani jednej nocy.Mozna by powiedzie, ze ne jestem zbytnio uczuciowa osoba, ze byc moze wcale mi na tej przyjazni nie zalezalo. Ale to nie tak. W tamtym czasie  pomogly mi rozmowy z moja ciocia, to ona bardzo duzo mi uswiadomila. Zakodowalam sobie w glowie " Takie jest zycie. Nie rozpamietuj przeszlosci. Skup sie na tym co jest dzis."

Znalazlam sie w nowym miescie, w nowym, nieznanym mi dotad panstwie  i na dodatek nie potrafilam wypowiedziec wiecej niz trzy slowa w jezyku francuskim. Odwazylam sie, skoczylam na gleboka wode, poswiecilam dziesiec miesiecy na intensywna nauke i pokazalam innym, ze potrafie dokonac czegos wielkiego. Ze ten klasowy klaun, ktory nie ma zbyt dobrych wynikow w nauce, byl w stanie napisac egzaminy w obcym dotad dla siebie jezyku i osiagnac najwyzszy wynik z calej grupy. 
Do szkoly w Belgii uczeszczam juz od trzech lat i nadal nie odnalazlam w niej osoby, ktora moglabym nazwac najlepsza przyjaciolka. Dlaczego?  Bo ludzie mnie od siebie odsuwaja. Spytacie sie mnie, skad ja to moge wiedziec? Otoz to, powiedzili mi o tym  koledzy i kolezanki, z ktorymi do tej pory uczeszczalam do tej samej klasy.  Miedzy uczniami klas czwartych gimnazjum otrzymalam miano pupilka nauczycieli.Co wiaze sie z tym, ze profesorowie traktuja mnie ulgowo, usprawieliwiaja moje bledy w jezyku francuskim, chwala mnie, wysylaja na konkursy itp. Przez to inni  nazywaja mnie- Magda, ktora wszystko wie. Magda, ktora nigdy sie nie myli. Magda doskonala.


Na poczatku bardzo zle sie z tym czulam. Chcialam miec kogos, przynajmniej jedna osobe, z ktora bede mogla spedzic przerwe obiadowa. I az wstyd mi sie teraz przyznac, ale " kupowalam" znajomosci dajac kolezankom przepisac prace domowe, badz podpowiadajac na sprawdzianach. Oczywiscie byli by glupcami gdyby z tego nie skorzystali, a ja tak sie w to wciagnelam, ze nie moglam przestac. Wreszcie mialam znajomych, z ktorymi moglam wspolnie porozmawiac i zjesc posilek na stolowce. 
Na szczescie w pore sie opamietalam i zaprzestalam tej wymiany odpowiedzi. Czym bardzo rozgniewalam swoich znajomych i w ramach zemsty nie witali sie ze mna, nikt nie chcial robic ze mna wspolnych projektow na lekcjach, bylam wybierana ostatnia do druzyn na gimnastyce. Nie wspomne juz o obgadywaniu, wysmiewaniu sie, pokazywaniu palcami, nawet o grupowym obrazaniu mojej osoby. 
Czy tym razem sie tym przejelam? Nie jestem osoba, ktora lubi gdy inni sie nad nia lituja, pocieszaja, ocieraja lzy. Dlatego do tej pory nie pokazalam nikomu, ze ten fakt sprawia mi bardzo duzo bolu.  I tym razem przeplakalam wiele nocy. Bo nie jestem w stanie zrozumiec, dlaczego jestem dyskryminowana przez to, ze mam dobre wyniki w nauce. Czy przez to nigdy nie bede miala okazji zaprzyjaznic sie z kims kto rowniez uczeszcza do tutejszej szkoly? Czy nadal kazdy weekend bede spedzala z moimi rodzicami i siostra? Wychodzac na spacery na plac zabaw, bawiac sie w fontannach przeznaczonych dla dzieci badz urzadzajac przyjecia dla znajomych moich rodzicow? I powstrzymujac lzy patrzac na to jak oni dobrze sie bawia, bo maja wokol siebie prawdziwych, godnych zaufania przyjaciol.



W swoim zyciu zaluje wielu rzeczy. Czuje, ze podjelam kilka(nascie) bardzo zlych decyzji, ze w niektorych sytuacjach nie zachowywalam sie tak jak powinnam, ze za duzo opowiadalam o swoim zyciu ludziom, ktorym nie powinnam. Teraz oni wiedza o mnie zbyt duzo, chociaz wcale nie powinni. Widzicie co moze z czlowiekiem zrobic chec posiadania przyjaciela. Probujesz zrobic wszystko by przypodobac sie innym, mowisz to co oni chcieliby uslyszec, robisz to za co oni mogli by cie uszanowac....
A pozniej gdy zdajesz sobie sprawe z tego, ze ci ludzie wcale nie byli tego warci, chcialabys posiadac pewien gadzet, dzieki ktorym moglabys cofnac sie w czasie i zapobiec wszystkim twoim zachowaniom. 



Bardzo chcialabym abyscie opowiedzieli mi w komentarzach, jak to jest u Was. Czy mieliscie to szczescie poznac najlepsza przyjaciolke/ przyjaciela? Czy czujecie, ze jest to przyjazn na cale zycie?  
A moze tak jak ja, nie macie zbyt pozytywnych wspomnien zwiazanych ze zdobywaniem przyjazni? 
Chetnie przeczytam wasze odpowiedzi. Nie bojcie sie pisac, z wielka checia przeczytam nawet te dlugie historie. Sami widzicie, ze ja nie oszczedzam moich czytelnikow i zaden wpis nie sklada sie z tylko kilku zdan. 


I zgodnie ze starym zwyczajem pragne przypomniec jak i tym samym zaprosic moich czytelnikow do zaobserwowania mojego konta na instagramie  dodania mnie do grona znajomych na SNAPCHACIE- maagdaalenkaa99 oraz do dodania do znajomych GRUPOWEGO SNAPCHATA, na ktorym pojawiam sie w kazdy wtorek- bloggerstalks. 


Jesli macie do mnie jakies pytanie, czujecie potrzebe wygadania sie, chcecie zwrocic sie do mnie w jakies konkretnej sprawie, czy to dotyczacej blogesfery, czy tez zycia prywatnego wysylajcie do mnie wiadomosci na E-MAIL: magdalena.stozynska99@gmail.com










poniedziałek, 3 lipca 2017

Update: Que se passe avec moi/ Update: Co u mnie slychac

Czesc :) 

Niezmiernie ciesze sie z faktu iz po raz kolejny moge powitac Was na moim blogu. Tak wiem, oklepane. Czytacie to zdanie za kazdym razem gdy publikuje na tej stronie nowy wpis. Ale cos czuje, ze bede uzywala go jeszcze przez dlugie miesiace. Chyba na samym poczatku tekstu nie jestem w stanie wydusic z siebie nic innego, byc moze bardziej wartosciowego. 
Zwlekalam z napisaniem tego posta dlugie tygodnie- dokladnie dwa, liczac od dnia zakonczenia egzaminow. Dlaczego? Mi samej ciezko jest udzielic jednoznacznej odpowiedzi. 
Na pewno, musialam poswiecic odrobine swojego czasu, zeby zastanowic sie nad tym czy to co robie w tym momencie, jest tym czym chce sie zajmowac w nastepnych miesiacach. W mojej, nawiasem mowiac dosyc duzej glowie, klebilo sie mnostwo mysli, ktore czesto spedzaly mi sen z powiek. Czy to dotyczacych mojego zycia prywatnego: szkoly, domu, pracy wakacyjnej, czy tez wlasnie bloga i wszystkich aktywnosci z nim zwiazanych jak np. prowadzenie snapchata. 
Czy to co robie jest przyjemnoscia, czy tylko czystym obowiazkiem, z ktorego musze sie wywiazac? 
Czy wiaze swoja przyszlosc z prowadzeniem bloga? 
I w koncu, czy sa na tym swiecie osoby, ktorym podoba sie to co robie i czy mi to pokazuja?



Powiecie, ze  jesli pisze ten wpis to znaczy, ze wiekszosc odpowiedzi na te pytania brzmiala pozytywnie i przekonujaca. I ze jestem pewna, ze bede prowadzila ta strone systematycznie. Ale na ta chwile nie jestem niczego w 100% pewna. Na bloga wrocilam, bo pisanie sprawia mi ogromna przyjemnosc. Uwielbiam poslugiwac sie naszym jezykiem ojczystym, a niestety na codzien jestem w pewnym sensie zmuszona do mowienia, pisania, czy tez czytania z jezyku francuskim. Przez co zaniedbuje polski. Dzieki blogowi jestem w stanie dotrzec do innych dziewczyn i chlopakow, ktorzy mieszkaja w Polsce badz poza granicami naszego kraju. Opowiadam Wam jak to jest u mnie, a Wy w zamian opowiadacie mi wasze historie spostrzezenia, opinie itp. 

I jak zawsze chcialam napisac Wam tylko kilka slow, maksymalnie kilka zdan, na temat mojej nieobecnosci spowodowanej watpliwosciami, a sie rozpisalam. 
Chcialam Wam jeszcze napisac kilka slow na temat mojeo zycia w tym momencie. Opowiedziec jak sie czuje, co u mnie slychac i jakie mam plany na wakacje. 
A wiec: 27 czerwca 2017 roku oficjalnie rozpoczelam wakacje. Po dwoch ciezkich tygodniach egzaminow ( mnostwo materialu do powtorzenia, stres, nieprzespane noce),a pozniej jeszcze po siedmu dniach oczekiwania na wyniki, moglam odetchnac z ulga, poniewaz rok zaliczylam z bardzo dobrymi wynikami
Kazdego dnia staram sie cos robic i nie marnowac tych cennych dwudzistu- czterech godzin, ktore sa nam dane. Pod nieobecnosc rodzicow to ja zajmuje sie domem, opiekuje sie moja siostra. Robimy razem zakupy w pobliskich sklepach, chodzimy na spacery. Poza tym staram sie przynajmniej raz w tygodniu spotkac sie z moja najlepsza kolezanka z klasy. Niestety juz niedlugo bedziemy musialy sie pozegnac, poniewaz ona spedza prawie cale wakacje u rodziny w Portugalii, a ja od wrzesnia ide do nowej szkoly. Obecna placowka nie spelnia moich oczekiwan i nawet nauczyciele stwierdzili, ze powinnam rozejrzec sie za czym lepszym, bo tam sie zmarnuje.



Moje wakacje spedze w.......pracy ( o tak, bardzo dobrze przeczytaliscie). Juz za tydzien ruszam do boju i pokaze sobie na co mnie stac. Istnieje tez niestety ryzyko, ze rozloze sie na lopatki. Poniewaz bede musiala pracowac w ponad trzydziesto stopniowym upale, zamknieta w domach. Jesli jestescie ciekawi czym bede zajmowala sie przez nastepne tygodnie, to moge zdradzic Wam ta tajemnice. Najzwyczajniej w swiecie dorobie sobie pieniazki sprztajac u innych ludzi mieszkajacych w Belgii. 
Zadna praca nie hanbi, a wiem, ze po wakacjach przyda mi sie kazdy grosz. Szykuje sie sporo wydatkow. Ale o tym bede mogla Wam powiedziec, dopiero gdy wszystko zostanie dopiete na ostatni guzik. 


I zgodnie ze starym zwyczajem pragne przypomniec jak i tym samym zaprosic moich czytelnikow do zaobserwowania mojego konta na instagramie  dodania mnie do grona znajomych na SNAPCHACIE- maagdaalenkaa99 oraz do dodania do znajomych GRUPOWEGO SNAPCHATA, na ktorym pojawiam sie w kazdy wtorek- bloggerstalks. 



Jesli macie do mnie jakies pytanie, czujecie potrzebe wygadania sie, chcecie zwrocic sie do mnie w jakies konkretnej sprawie, czy to dotyczacej blogesfery, czy tez zycia prywatnego wysylajcie do mnie wiadomosci na E-MAIL: magdalena.stozynska99@gmail.com.